lekka.pl

Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

CHCĘ MIEĆ DZIECKO III - DLA STARACZEK
(1 przeglądających) (1) Gość

TEMAT: CHCĘ MIEĆ DZIECKO III - DLA STARACZEK

11/12/2007 22:40 #106089

Zygzak ile Wy już czasu staracie się o dziecko??
Ja dzisiaj byłam u koleżanki ktora 3 tygodnie temu urodziła synka i ojciec dziecka tydzień temu ich zostawił. Patrzyłam tak na nią i na małego i serca mi się kraja, mój mąż tak chciałby dziecko a jakoś nie wychodzi a tutaj jest dziecko ale bez ojca. Szkoda dziecka ale nic na siłę. W piątek kolejne badania.Ale już podchodzę do tego spokojnie. Co będzie to będzie trudno. Dobrze że pracuję codziennie do niedzieli.Może nie będę miała czasu o tym myśleć.[b]
  • domi27
  • ( Admin )
  • Offline
  • Wkręcony
  • Miła, zwariowana, rozsądna
  • Posty: 62

11/13/2007 10:10 #106090

Może to głupie - ale z wami mi raźniej. Nikomu o badaniu nie mówiłam, nawet mężowi, nie chciałam mu robić złudnych nadziei. O problemach z zajściem w ciążę wie tylko moja mama, reszta może się jedynie domyślać (7 lat po ślubie, starań już prawie 4 lata). Chyba to źle dusić wszystko w sobie, z drugiej strony kto mnie zrozumie? Żeby wiedzieć co się czuje i co przeżywa, trzeba być w takiej sytuacji. Nic to! Jesteście wy, więc będziemy się dalej wspierać. Tego nam wszystkim potrzeba.

Zygzak - miejmy nadzieję, że tym razem parametry będą lepsze. Trzymam kciuki. Po wizycie koniecznie się odezwij.

11/13/2007 19:56 #106091

Domi 27 o dziecko staramy się 2 lata i 8 miesięcy… w kwietniu przyszłego roku będzie 3 lata bezskutecznych starań.

Balbina u mnie wie moja mama, matka chrzestna mojego męża, która jest jego lekarzem rodzinnym, oraz nasi serdeczni przyjaciele, którzy po 10 latach starań zostali rodzicami. Oni nas wspierają najbardziej, gdyż przechodzili przez to samo. Poza tym, u nas był tak, że leżałam na ginekologii (badanie drożności) więc część mojej rodziny domyśla się że coś jest nie tak, ale nikt nic nie mówi. Czasami mam chęć powiedzieć teściom, choć wiem, że teściowa bardzo to przeżyje i to mnie hamuje. Choć z drugiej strony sama czekam aż poruszy ten temat. Co do wizyty u prof. to nie robie sobie wielkich nadziei, już ponad rok do niego jeździmy i nie umie nam pomóc, więc niby dlaczego tym razem miałoby być inaczej???
  • zygzak
  • ( Admin )
  • Offline
  • Zakorzeniony
  • Posty: 307

11/14/2007 10:59 #106092

Zygzak - pamiętasz jak było w moim przypadku? Wybitny profseorek powiedział, że "wszystko jest ok i nie ma na mnie pomysłu". Więc poszłam do innego lekarza, kobietki w wieku ok 40, z polecenia koleżanki ze studiów, no i się zaczęło. Wszystkie objawy, które lekceważył prof. ona uznała za problemowe i rozpoczęła leczenie przyczyn. Zygzak ja nie mówię, że inny lekarz zdziała cuda ale warto sie przekonać co na ten temat sądzi ktoś inny. Może akurat trafi się ktoś kto będzie umiał pomóc. Ja juz sie przekonałam, że tytuł prof. i droga wizyta to nie jest gwarancja sukcesu. Póki co trzeba szukać ratunku i mieć nadzieję, że nasz koszmar niedługo się skończy.

11/16/2007 20:48 #106093

Balbina pewnie masz rację, ale mi się już nie chce… pewnie to trochę dziwne, ale już nie mam chęci na badania, spekulacje, kombinowania co może być nie tak- jestem już tym zmęczona i wole na jakiś czas zawiesić leczenie, odpocząć od tego wszystkiego. Choć przez ostatnie 2 miesiące właśnie to robię i nie mam chęci powrotu do złudnej nadziei a taką właśnie daje nam prof. Dlatego tak sceptycznie podchodzę do wtorkowej wizyty w klinice. Właściwie to jadę po to, żeby usłyszeć że to już koniec leczenia.
  • zygzak
  • ( Admin )
  • Offline
  • Zakorzeniony
  • Posty: 307

11/20/2007 23:29 #106094

20.11.2007 no i usłyszałam to, czego się spodziewałam
  • zygzak
  • ( Admin )
  • Offline
  • Zakorzeniony
  • Posty: 307
Moderatorzy: admin, admin, admin, admin, admin
Wygenerowano w 1.25 sekundy
You are here: Home